Jak uwielbiać Boga gdy rzeczy się nie zmieniają?

Uwielbiamy kogoś za coś, co zrobił, albo jaki jest – a zazwyczaj za to, co dla nas zrobił. Z Bogiem nie postępujemy inaczej: uwielbiamy Go za to, co Jezus Chrystus dla nas zrobił, uwielbiamy Go za jego miłość do nas, ale także za to….co dla nas uczynił w naszym codziennym życiu; gdy dostajemy pracę, o którą się modliliśmy – uwielbiamy. Gdy  mamy szczęśliwe małżeństwo – uwielbiamy. Wspaniałe wakacje? Ooo Boże, jesteś wspaniały, chwała Ci!

A co, jeśli NIC nie rusza do przodu? Właśnie mam taką sytuację.

Kilka tygodni temu doszło do mnie, że muszę wymienić motocykl na nowy. Ale nie miałam bladego pojęcia na jaki?! Zostawiłam to Bogu. Po kilku dniach modlitwy,  wiedziałam, jaki motocykl jest mi potrzebny. Rozpoczęłam poszukiwania. Jak na złość okazało się, że pragnę jednorożca! Bo tego motocykla, który chciałam, nie było nigdzie, przestał być też produkowany 2 lata temu, w dodatku nikt nie miał go do sprzedania – nawet używanego. On po prostu nie istniał :- )

Następnego dnia zaczęłam się cieszyć jak dziki łosoś, tańcząc po pokoju! W moim sercu byłą wiara absolutna, możemy ją nazwać pewnością! Zdominowała moją duszę! Porozsyłałam nawet wiadomości do znajomych, że JUŻ MAM MOTOCYKL!! CHWAŁA PANU, BÓG JEST WIELKI!! – oni na to „Super!! Wyślij zdjęcie!!” ….. No jakby to powiedzieć…..nie mam go fizycznie w garażu 😀   Ale miejsce obietnicy Bożej, to bardziej pewny zakątek niż mój garaż!
Z przejęcia nie mogłam zasnąć! Ja NAPRAWDĘ czułam się tak, jak gdyby mój wymarzony motocykl stał w garażu!!
Ale sprawy się nie zmieniały.

Zaniosłam sprawę Bogu , na co wyraźnie usłyszałam kilka faktów (bo tak nazywam Słowo Boże) na jego temat:
– on JUŻ JEST (dla mnie)
– to będzie „nówka-sztuka”
– dostanę go za darmo (w każdym razie nie zapłacę za niego lub dostanę na niego pieniądze)

Była to obietnica tak wyraźna, że nie pozostawało mi nic innego jak radość. Dzień później napisał do mnie człowiek, który miał DOKŁADNIE TAKI motocykl na sprzedaż!! No cudownie! Kiedy mogę przyjechać i go zobaczyć, wypróbować?? Po tygodniu dostałam odpowiedź, że motocykl stoi. W magazynie. Na drugim końcu Polski. I mogę go nabyć. W CIEMNO.
To mnie przystopowało. Przygasiło mój entuzjazm, ale nie oddaliło mi obietnicy Boga. Nadal uwielbiam, mówiąc: Tato, niech on się już zmaterializuje 😀 Chcę już usłyszeć jego silnik!

Są przeszkody. Właściwie nie widać światła w tunelu. Ale …. Ja idę pod prąd – bo tym jest uwielbianie, gdy rzeczy jeszcze nie widać, a gdy są już załatwione w świecie duchowym- a mój motocykl jest!

Gdy ktoś pyta: jak uwielbiać w czasie złym, mówię TYM BARDZIEJ!!

Dodaj komentarz / Add comments

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o