Pole dance – jaką rurkę kupić?

Czy to już czas na drążek w domu? Czy warto w ogóle kupować rurę? A jeśli tak, to jaką?
– Te pytania zadałam sobie już po pierwszym treningu. Jak zawsze, gdy zabieram się za coś nowego, jestem mega zmotywowana i chcę tego robić jak najwięcej. Z pole dance nie było inaczej. I tak, rurkę kupiłam już po miesiącu treningów. Zanim to uczyniłam, dokonałam internetowego researchu; rurek bowiem jest całe mnóstwo, ze złotymi i silikonowymi włącznie – ale mój krąg poszukiwań zawęziłam do tych chromowanych tudzież malowanych proszkowo, rozporowych i statyczno-obrotowych jednocześnie.

 

Mój wybór padł na rurkę chromowaną firmy M-Pole.
Zależało mi, by była montowana rozporowo (żeby nie robić dziury w suficie) statyczno-obrotowa  i tania. Ta z M-pole spełniała te warunki. Przybyła w częściach, które okazały się dość proste w montażu (instrukcja była na płycie CD, co prawda tylko po angielsku, ale nawet gdybyś sobie nie poradził, poradziła z tym wyzwaniem, sam obraz jest wystarczający. Plusem są załączone podstawowe figury pole dance i rozgrzewka).

Ważne jest ustawienie rurki prosto (tu przyda się poziomica) gdyż to gwarantuje ,że talerz nie przesunie się, a my będziemy bezpieczni.

Oczywiście,  marzyła mi się rurka malowana proszkowo, taka, jaką mamy na sali, ale była znacznie droższa, a wkrótce okazało się, że za niewielkie pieniądze sama mogę ją sobie pomalować.

 

Sama jak sama – wymagało to znalezienia malarni proszkowej i zawiezienia tam rury (w częściach) oraz wybrania koloru :- ) Robotę zleciłam mężowi, nie zagłębiając się zbytnio w odcienie pożądanego beżu. Po kilku dniach była do odebrania. Koszt:  40 zł.

 

Dlaczego pomalowałam drążek?

Bo podczas upałów po prostu nie potrafiłam się na nim utrzymać, co było frustrujące. Nie miałam też zbyt dużo miejsca do manewru, by np. zacząć daną figurę wyżej i nieco opaść zatem liczył się każdy „chwytny” centymetr.

 

Różnica między rurą chromowaną, a malowaną proszkowo.

Ta malowana ma zdecydowanie lepszą przyczepność, ALE stanowczo nie radzę robić na niej Dropów (spadanie zazwyczaj w formie Kuleczki) a i uważać ze slide’ami (zjeżdżanie w pozycji odwróconego Krucyfiksa) bo można zedrzeć sobie skórę. Jak dla mnie i Supermana wygodnie robi się na chromowanej – jest jakby bardziej „miękka” jeśli tak to mogę ująć. Zatem każdy rodzaj rurki ma swoje zalety i wady; w zależności od aktualnych potrzeb.

Moje marzenia legły w gruzach po zamontowaniu :- ) …… marzenia o korkociągach i takich tam…. Po prostu: wysokość mojego sufitu jest standardowa (2m 30 cm) a jedyny pokój, który nadawał się do montażu jest tak naprawdę naszym home office, zatem zaczęłam lawirować kończynami między biurkiem, tapczanem, a krzesłami oraz szafką. Nieco lepsze czasy przyszły , gdy zaczęły się figury odwrócone, bo nie wymagały wyrzutów nóg. Wymagały jednak wysokości…zwłaszcza przy shoulder mount czy przejściach z opadaniem – i to zostawiłam sobie już na regularne treningi oraz tzw. otwartą salę, którą mamy raz w tygodniu.

 

Jeśli natomiast masz wystarczająco dużo miejsca, odpowiednią wysokość to ……zazdroszczę, zaproś mnie do siebie na domowy trening :- ) Tak czy owak, rurę swoją, prywatną warto mieć. Oto dlaczego:

– Możesz ćwiczyć kiedy chcesz, ile czasu chcesz, doskonalić swój warsztat w samotności niczym w klasztorze Shaolin :- )

– Jest doskonała do ćwiczeń wzmacniających, o których niebawem napiszę.
– Masz czas, aby oswajać się z danymi figurami i przełamywać swój ból czy strach (zawsze możesz poprosić kogoś z rodziny o asekurację)

– Przed ćwiczeniem figur masz tyle czasu ile tylko potrzebujesz na rozgrzewkę , ćwiczenia wzmacniające, a potem na rozciąganie.

 

Jak dbać o rurkę?

 

Bardzo prosto: szmatką (wg mnie najlepsza jest ta z mikrofibrą lub zwykłe ręczniki papierowe)  oraz wodą w formie spryskiwacza, pomieszaną ze spirytusem salicylowym (ile? ja wlewam ‘na oko’).

 

Macie rurkę w domu? Jeśli tak, na co padł Wasz wybór i jak się sprawdza?

 

Dodaj komentarz / Add comments

avatar
  Subscribe  
Powiadom o