Bóg lubi basy i perkusję – czyli o muzyce dla Boga.

Zanim nie nawiązałam relacji z Bogiem i nie zaczęłam poznawać „Jego ludzi” o muzyce uwielbieniowej wiedziałam tyle o nic. Podobali mi się śpiewający i klaszczący Afrykanie, ale nie sądziłam, że da się na grunt polski przenieść ten składnik, którego potem zaczęło mi brakować w muzyce-z-założenia-dla-Boga. Autentycznej radości.

 

Z biegiem czasu w domowych pieleszach coraz częściej słuchałam muzyki chrześcijańskiej, a inaczej: takiej, która wywyższała i uwielbiała Boga. Po kolei znajdywałam takie perełki jak Adonai – „Będziemy tańczyć”  już wtedy doskonale odzwierciedlała moją radość, a kiedy miałam ochotę na pobujanie się w osobistych refleksjach, włączałam TGD lub Beatę Bednarz.
Totalna zmiana brzmienia

Zmiana nastąpiła we mnie, kiedy zmieniły się moje modlitwy. Przestałam o cokolwiek materialnego prosić i żalić się. Pozostało uwielbienie. Nie potrafiłam modlić się inaczej – potrafiłam godzinami dziękować Bogu i uwielbiać Go.
Bardzo często pomagała mi w tym muzyka. Pamiętam, że gdy po raz pierwszy trafiłam na zespół/(ba, cały Kościół!) Hillsong,  poczułam, że nadchodzi nowa era mojej muzycznej uczty. Nagle się okazało, że piosenkę ‘Oceans’ zna miliony ludzi na całym świecie włącznie z Seleną Gomez!
Po Jesus Culture  stwierdziłam, że to po prostu śpiewane słowa uwielbienia – ci, co nie potrafią śpiewać to je wymawiają, ci co potrafią- wyśpiewują.

 

Niebo pełne kolorów.

 

Od tego momentu sprawy potoczyły się szybko. Poznawałam kolejne zespoły, których celem jest jedno; uwielbić Boga. Niektórzy śpiewają to bezpośrednio, jak zespół Rend Collective
a inni  używając metafor jak zespół Nuteki.

Któregoś dnia gdy rozmawiałam z Bogiem o byciu sobą, o tym, co do każdego z nas pasuje i jak został stworzony (np. z osobliwymi pasjami) odkryłam coś bardzo, bardzo mojego. Zespół  Christafari.  Ze względu na moją miłość do reggae! Pierwszą piosenką jaką usłyszałam w ich wykonaniu była wersja reggae piosenki ‘Oceans’ a gdy usłyszałam ‘El amor de mi vida’  – zakochałam się:- )
Usłyszałam też  „Baruch Adonai” Paul’a Wilbura  i nogi (oraz ręce!) same poderwały mi się do podskoków ;- ) Uznałam, że nie ma sensu dłużej tłumić emocji i uczuć jakie mam do mojego Taty, bo właśnie PO TO i w ten sposób najprawdopodobniej powstała muzyka- by je wyrazić!
Inny mesjański Żyd, śpiewający na chwałę Chrystusa to Joshua Aaron.

 

Bóg lubi basy

 

Ale Bóg ma swoich ludzi wszędzie. Również w zespołach rockowych. I chociaż ja takiego brzmienia nie lubię w ogóle w wersji więcej_niż_1_piosenka, mam znajomych chrześcijan, którzy uwielbiają…. uwielbiać przy tym;  P.O.D. i przy tym: H.B   no i zespół o wdzięcznej (i mega!) nazwie Demon Hunter  z rewelacyjną piosenką  „I will fail you” .

Jeśli jednak ktoś nie lubi muzyki dynamicznej, lub w tym momencie ma nastrój na coś spokojniejszego, nic nie stoi na przeszkodzie, by polubił Julie True
lub kogoś takiego jak Don Moen  albo Acoustified Worship.

Jedną z piosenek, za którą przepadam jest „Dumnezeu e tarea mea”– tak to nie po angielsku 🙂  Po rumuńsku –i w tym języku ją usłyszałam po raz pierwszy :
Ale mam dla Was niespodziankę- tę samą piosenkę po angielsku, a jakże – w wykonaniu Michaela W.Smith’a.

 

Macie jakąś ulubioną muzykę, która jest dla Was wyrazem, dopełnieniem uwielbiania Boga?

 

Dodaj komentarz / Add comments

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o