Ks. Jan Twardowski – język dziecka i mędrca w jednym

 

 

Filozof codzienności, który żył po to, by obserwować i natychmiast brać w ciepłe serce to, co zaobserwował. Takie mam o nim mniemanie, takie wyobrażenie.
Kapłan, nauczyciel, poeta. O nic nie zabiegał, jego wiersze same znajdowały drogę do serc. Do mojego też znalazły.

Twardowski nie mógł zrozumieć wielkiej popularności swoich utworów, czego możemy się dowiedzieć w rozmowie z Marią Jentys, z 1999 roku:

 

„Przesada z tą moją popularnością. (…) Sam nie wiem dlaczego (…) Jestem wzruszony, że czytają mnie ludzie młodzi, jestem wzruszony tym, że mogłem czytać swoje wiersze w Teatrze Narodowym w Warszawie zaraz po takich wybitnych poetach jak Różewicz, Herbert czy Miłosz (…) Widocznie wytworzyła się atmosfera życzliwa dla tego rodzaju wierszy” („Wiersze, które niosą nadzieję”, „Magazyn Literacki” nr 4, 1999)

A jednak

„(…) kiedy Ty mówisz przeze mnie, a mnie nie ma”.[1]

Albo:

„(…) za wielki Pan Bóg żeby wejść do głowy”.[2]

Tudzież:

„(…) żebyście nie nakładali tłumika na serce” [3]

= prosto o tym, co najważniejsze. O samotności i nadziei. O Panu Bogu, który „lubi dzieci, bo się jeszcze nie popsuły”. O śmierci – łagodnie, ze zrozumieniem. O ludziach, którzy się gubią, a potem odnajdują. O tym, że „śpieszymy się kochać ludzi – tak szybko odchodzą”.

Mistrz prostoty. Prostota widząca świętość w zwyczajności. Jego język był ciepły, niepatetyczny, często żartobliwy. Pisał z czułością, humorem, pokorą. Nie moralizował, nie krzyczał, nie straszył piekłem – raczej zapraszał do wiary, która jest spotkaniem, a nie obowiązkiem.

Poezja Twardowskiego nie udaje, że zna wszystkie odpowiedzi. Nie dzierży w ręku pilota, który chce wszystko i wszystkich kontrolować.  Twardowski wydaje się być człowiekiem pogodzonym; z Bogiem, ze światem, ze sobą. Zintegrowany.

 

Ponoć Był skromny, cichy, nieco wycofany. Mieszkał przez wiele lat na plebanii przy klasztorze sióstr wizytek w Warszawie, przy Krakowskim Przedmieściu. Nie zabiegał o rozgłos, a kiedy jego popularność zaczęła rosnąć, z lekkością i dystansem znosił zamieszanie wokół siebie. Nie unikał ludzi – ale cenił sobie ciszę.

Był księdzem „dla ludzi” – takim, który wysłucha, a nie oceni.

Taki też się przedstawia w swojej poezji; malutki, skulony w skromności, a pełen treści – tej życiowej, z najwyższej półki.

 

Oto kilka kawałków jego duszy:

 

Boże spraw żebym nie zasłaniał sobą Ciebie
nie zawracał Ci głowy kiedy ustawiasz pasjanse gwiazd
nie tłumaczył stale cierpienia – niech zostanie jak skała ciszy
nie spacerował po Biblii jak paw
nie liczył grzechów lżejszych od śniegu
nie załamywał rąk nad Okiem Opatrzności
żeby serce moje nie toczyło się jak krzywe koło
żebym nie tupał na tych co stanęli w połowie drogi między niewiarą a
ciepłem

a zawsze wiedział że nawet największego świętego
niesie jak lichą słomkę – mrówka wiary[4]

 

*

Nie płacz w liście
nie pisz, że los Ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
Kiedy Bóg drzwi zamyka – to otwiera okno
Odetchnij, popatrz
Spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij, że jesteś, kiedy mówisz, że kochasz[5]

*

Jego najbardziej znane cytaty:

„Śpieszmy się kochać ludzi – tak szybko odchodzą.”

 

„Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych.”

 

„Bóg dał nam dwoje uszu, a tylko jedne usta, żebyśmy więcej słuchali niż mówili.”

 

„Kiedy Bóg zamyka drzwi – to otwiera okno.”

 

 

A tu chyba jego spełniona modlitwa:

Matko Najświętsza daj mi
serce czyste i proste[6]

 

Czemu wracam do wierszy księdza Twardowskiego?

 

Bo przypomina mi, że wiara nie musi być ciężarem, a życie nie musi być idealne, żeby było wartościowe.
Bo w jego słowach można znaleźć pociechę, humor, mądrość, miękkość i światło – choćby promyk.
Bo jego poezja uczy, że miłość nie jest po to, by ją rozumieć – tylko po to, by ją dawać.

Które z cytatów ks. Twardowskiego zostają z Tobą najdłużej? Dlaczego właśnie te(n)?

Wierzysz, że prostota może prowadzić do głębi?

 

[1] Fragment wiersza „Samotność”- ks. Twardowski

[2] Fragment wiersza „Nielogiczne”- ks. Twardowski

[3] Fragment wiersza „Antologia”- ks. Twardowski

[4] Wiersz „Boże spraw żebym nie zasłaniał sobą Ciebie”

[5] Wiersz „Nie płacz w liście”

[6] Fragment wiersza z tomiku poezji „Tom 5 Znaki ufności, wiersze rozproszone 1960-1978) wyd. „M”

Wypowiedz się

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *