Wino, kobiety i śpiew

 

Jedz, pij i sypiaj dobrze, mówię ci! Wszystko inne – bałamuctwa!

 

 

Czy macie taką książkę, przy której czytaniu często odrywacie się myślami i wzdychacie z zachwytem? Ja mam. Wzdycham z każdego możliwego powodu; bo napisana pięknym językiem, niemalże poezją, bo odwiedziłam te miejsca , bo te miejsca chciałabym zobaczyć wtedy, kiedy autor książki, czyli w latach 20. 21 wieku, bo książka jest genialnie przetłumaczona na język polski*.

 

 

 

Aleksy Zorba. Nazywają mnie też “Piekarska Szufla”, bo jestem długi i chudy i mam czaszkę spłaszczoną jak placek. Nazywają mnie jeszcze “Passa Tempo”, ponieważ swego czasu sprzedawałem palone ziarna dyni. Mówią też o mnie “Zaraza”, gdyż podobno, jak się tylko gdzieś pojawię i zacznę swoje sztuczki, wszystko wokół schodzi na psy. Mam jeszcze inne przydomki, ale o tym kiedy indziej…

 

 

 

„Grek Zorba”   (autor: Nikos Kazantzakis) – to on. To ucieleśnienie człowieka, o którym mówi się, że interesuje go tylko wino, kobiety i śpiew. Aleksego interesowało jeszcze santuri i taniec ; jak każdego Greka, który tańcem przekazuje wszystkie emocje i przeżycia.
Z czego do kobiet miał słabość największą i nigdy z nią nie walczył:

 

 

 

Mam już chyba sześćdziesiąt pięć lat, ale nawet gdybym dożył setki, nie spocznę. Zawsze będę nosił w kieszeni małe lusterko i uganiał się za babskim rodem. Znowu się uśmiechnął i wyrzucając niedopałek przez lufcik przeciągnął się. – Mam wiele wad, lecz ta mnie dobije.

 

 

Zdaje się, że o kobietach Zorba wie naprawdę sporo :

 

 

Czegóż można się spodziewać od kobiety? Pójdzie do łóżka z pierwszym mężczyzną, jakiego spotka na swojej drodze. Czego można się spodziewać od mężczyzny? Wpadnie w zastawioną pułapkę.

 

 

Słowianka, szefie, daje dobrą miarę. We śnie, w miłości, w jedzeniu.

 

 

Kto stworzył ten labirynt niepewności, tę świątynię dufności, naczynie grzechu, pole usiane tysiącem zasadzek, przedsionek piekła, kosz po brzegi napełniony chytrością, truciznę słodką jak miód, łańcuch, który wiąże śmiertelnych z doczesnością – kobietę?”

 

 

 

Całą tę historię Zorby opisuje dla odmiany – Anglik, Basil. Jest Zorbą zafascynowany, a tę dwójkę łączy wielka, głęboka przyjaźń i współpraca: razem podejmują się pewnego biznesu. W ich wspólnym przebywaniu, są również dwie charakterystyczne kobiety, których los….cóż, sami przeczytajcie.
Zorba, który dziś zostałby niechybnie okrzyknięty pierwszym seksistą Europy, stara się przekazać  „młodziakowi” wszystkie mądrości życiowe, ubrane w kwieciste słowa :

 

 

Każdy ma swój raj. Twój raj na przykład zapchany będzie książkami i wielkimi butlami atramentu, czyjś inny pełen beczek wina, wódki, koniaku, a jeszcze inny – pieniędzy. Dla mnie raj to właśnie niewielki, schludny pokoik z barwnymi sukniami na wieszaku, z pachnącymi mydełkami, szerokim łóżkiem ze sprężynowym materacem i – dziewczyną.

 

 

 

Związki legalne są bez smaku jak potrawa bez pieprzu. O czym tu mówić? Cóż to za pocałunek, na który święci patrzą i błogosławią mu. W naszej wiosce powiadają: “Tylko kradzione mięso smakuje!” Własna żona nie jest kradzionym mięsem.

 

 

 

Rzecz dzieje się na Krecie, która opisana jest w sposób niezwykle obrazowy – taki, że gdy czytasz książkę, wydaje Ci się, że ta sceneria jest twoim udziałem:

 

 

Ten kreteński krajobraz przypominał mi dobrą prozę: wypracowaną, oszczędną, wolną od zbędnych ozdobników, pełną dynamizmu i powściągliwą. Jak ona wyrażał istotę rzeczy najprostszymi środkami, wolny od wszelkiej kokieterii, od najmniejszej sztuczności, po męsku surowy. Ale wśród jego ostrych kształtów można było odnaleźć nieoczekiwaną czułość i zmysłowość. W cichych dolinach upajały wonią drzewa pomarańczowe i cytrynowe, a dalej z nieskończoności morza (…)
Kiedy obudziłem się o świcie, z prawej strony rozciągała się wielka, wspaniała wyspa, wyniosła i dzika. Bladoróżowe szczyty górskie uśmiechały się spoza mgieł do jesiennego słońca. Wokół nas szafirowe morze kłębiło się wciąż niespokojnie. Zorba, otulony w brązowy koc, zachłannie wpatrywał się w Kretę.

 

Nigdzie tak łagodnie i łatwo nie przechodzi się od rzeczywistości do marzenia. Zacierają się granice, a maszty najstarszych okrętów obrastają owocami jak pędy winogron. Można powiedzieć, że tu, w Grecji, cud rodzi się na zawołanie.

 

 

Jak zakończy się współpraca Basila z Zorbą i co będzie symbolem tej współpracy?  Polecam bardzo tę książkę każdemu, kto lubi nieśpiesznie się rozmarzyć.

 

 

Ciekawostki:
*Nikos Chadzinikolau – nie mogłabym nie wspomnieć o tym panu. Koniecznie idźcie do tego tekstu: Kim był Nikos Chadzinikolau?

 

*popularny taniec zwany zorbą tak naprawdę nazywa się sirtaki i jest obecnie dość skomplikowany. Ale… został wymyślony na potrzeby filmu “Grek Zorba” dopiero w 1964. “Zorbą” do dziś nazywają go turyści, a tańczy się go i w Polsce na weselach…wiadomo jak…po kielonku!

Co prawda nie pijam ouzo, ale pijam kawę – może być po grecku. Jeśli podoba Ci się to, co piszę – zaproś mnie na enan elliniko metrio!

Wypowiedz się

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *