Jak ogłupiają nas bookmedia

Czytanie książek to jedna z tych cichych przyjemności, które potrafią zmienić wszystko — sposób myślenia, patrzenia na świat, a czasem nawet życie.


To coś więcej niż hobby. To rozmowa z autorem, podróż w czasie, spotkanie z kimś zupełnie innym — a w jakiś sposób bliskim. Książki uczą empatii, rozwijają wyobraźnię, dają przestrzeń do refleksji, której tak często brakuje w codziennym zgiełku.

A jednak… w ostatnim czasie coś się zmieniło.
Nie chodzi o same książki. Chodzi o to, co dzieje się wokół nich.

Zauważyłam to i ja i – jak się okazało – zauważył to również Daniel Muniowski, twórca kanału Strefa Czytacza. Zwrócił uwagę na rolę bookmediów.

Bookmedia — to przestrzeń, która miała inspirować do sięgania po nowe historie — coraz częściej zamienia się w powielanie tych samych, popularnych tytułów. Algorytmy pchają nas w te same wybory. Wszyscy czytają to samo, a jutuberzy recenzują książki, które dostali w ramach współpracy. Oczywiście są to popularne tytuły, a ja przyznaję – raczej od takowych stronię. Lubię książki niszowe no i nie muszą to być powieści.

Jestem w grupach czytelniczych i przyznaję, nie pasuję do nich. Nie czytuję w ogóle tak zwanej „literatury kobiecej”, po prostu szkoda mi na nią czasu,  ale uważam, że „świat” (szeroko pojęty) komunikuje się z człowiekiem przeróżnie, zatem i najbardziej trywialna opowieść może być dla nas jakimś przesłaniem, wiadomością. Mało tego! Uważam, że książka to tylko „medium” do zgłębiania tajemnic świata, życia, do pogłębiania mądrości.

Tymczasem obecnie doświadczamy „cancelowania” (kasowania ludzi) również w świecie czytelników, który to świat powinien być – jak mało który! – otwarty na wymianę poglądów, burzę mózgów, dialogi, wzrastanie, budowanie. Ostatecznie pozostaje tylko burza. Do cancelowania się przyzwyczaiłam – wystarczy, że masz zgoła inne poglądy na jakąś sprawę i wcale nie musisz okazywać przy tym buty, ot, zapytana, zapytany odpowiadasz. I cię kasują. Po cichu, bezboleśnie (teoretycznie) – przestajesz istnieć, bo śmiesz myśleć inaczej niż …no właśnie kto?

Daniel porusza jeszcze jedną kwestię – wybory tych hejtujących lub kasujących czytelników nie są często ich własnymi wyborami, ale narzucanymi właśnie przez bookmedia. Jest moda na „50 twarzy Greya”? To wszystko czytają „50 twarzy Greya” (wpisz jaki tytuł chcesz).

Tymczasem zamiast dzielenia się tym, co nas poruszyło, widzimy suche recenzje, rankingi, oceny gwiazdkowe. Mało kto mówi o tym, jaką emocję wywołała dana książka, jakie pytania w nas zostawiła, co w nas poruszyła — a przecież właśnie po to są opowieści. To nie są tylko produkty do zaliczenia czy odhaczenia. To historie, które coś w nas zostawiają — i bardzo często robią to na zupełnie różne sposoby. Mądry człowiek potrafi „odczytywać” świat między wierszami.

Wniosek jest jeden: Ludzie nie umieją dziś ze sobą dyskutować.

Najbardziej zagrożona jest młodsza grupa – nastolatki, młodzi luzie, którzy już wychowywali się w swoich bańkach. Stąd się bierze problem – nie musimy już siebie znosić. Każdy ma swój światek, który podsuwają mu algorytmy. Masz ochotę oglądać miłe kotki 24h? Albo czytać zachwyty (chociaż hejt sprzedaje się lepiej) nad „Wiedźminem”? Nie ma sprawy, dostaniesz to. Ale taka postawa nie buduje mądrości, nie rozwija człowieka, nie rozwija jego horyzontów ani wrażliwości. A chyba o to powinno chodzić w czytaniu książek – nie traćmy zasadniczej funkcji książek i rozmawiajmy o swoich wzajemnych światach! Apeluję.

Czytajmy zatem, aby potem rozmawiać. I pijmy kawę!

Co sądzicie? I jeszcze zapytam: Co ostatnio czytacie? I co was w ostatniej przeczytanej książce poruszyło? W jaki sposób poszerzyło Wam świat?

5 thoughts on “Jak ogłupiają nas bookmedia”

  • Nie czytam książek, które znajdują się w top 10 ani żadnych polecanych przez ,,znane” osoby. Czasem korzystam z polecajek Pań z biblioteki miejskiej na zasadzie zakupionych nowości. Zawsze szukam książek które mnie interesują , czy to debiuty czy wydane 15 lat temu.

  • Często jest tak, że nie sięgamy po dany gatunek, nie mamy tego w zwyczaju, a pewne zdarzenie w naszym życiu, że to właśnie w nim dostajemy to, czego oczekiwalibyśmy po ulubionym, a później albo wracamy na stare szlaki czytelnicze, albo uwzględniamy w planach czytelniczych i nową ścieżkę spotkania z książkami.

    • To prawda. Cóż tu dodać – zgadzam się. Sama to robię, obecnie czytam Mroza, choć normalnie nie sięgnęłabym po jego twórczość.

  • Nigdy nie czytam tego, co wszyscy polecają. W ogóle stronię od modnych książek, które mają mocną promocję. Wiem, co i po co chcę przeczytać i szukając lektur dla siebie, stronię od polecajek innych.

Wypowiedz się

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *