Kilka wierszy o śmierci

Poezji o śmierci nie trzeba się bać. W poezji, podobnie jak w ludzkiej psychice, śmierć często przybiera inne oblicza: bywa przemianą, oczyszczeniem, momentem przejścia z jednego stanu w drugi. Jung pisał, że każde umieranie jest symbolem wewnętrznego przejścia — rytuałem transformacji starego „ja”.. W tym sensie śmierć nie jest wrogiem, lecz przewodnikiem po ciemnych korytarzach nieświadomości.
Te wiersze nie opowiadają więc tylko o końcu życia, ale o końcu tego, co już niepotrzebne — o odejściach, przemianach, pustce, z której może wyłonić się sens.
Warto więc śmierć oswajać, patrzeć jej w oczy bez lęku, nie czynić z niej tematu tabu. Bo dopiero wtedy, gdy przestajemy się jej bać, możemy w pełni zrozumieć życie — jego kruchość, sens i blask, który rozbłyska właśnie w cieniu przemijania.

Przypatrzmy się:

Teraz dobitnie:

I nieco pod włos:

I jak?

Zapraszam również na ten wiersz 

One thought on “Kilka wierszy o śmierci”

Wypowiedz się

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *